zamknij         x
Serwis www.artboomfestival.pl używa plików cookies zgodnie z opisaną polityką prywatności. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na użycie plików cookies.
09.06.2014

Wielkie boom w Nowej Hucie


Fot. Michał Ramus, www.michalramus.com

Za nami pierwszy weekend 6. edycji Grolsch ArBoom Festival. W Nowej Hucie zapanowała sztuka współczesna.

W Kinie Światowid, w którym powstaje Muzeum PRL, czeka na widzów wystawa Oblicze Dnia. Koszty społeczne w Polsce po 1989 roku. To centralny punkt programu tegorocznej edycji festiwalu, wychodzący daleko poza granice Nowej Huty, która w tym roku miała być inspiracją dla artystów. Jak podkreśla kurator ekspozycji, Stanisław Ruksza, to miała być propozycja nosząca rys uniwersalistyczny. I udało się.

Tytuł wystawy zainspirowała książka lat 30. Jej autorka, Wanda Wasilewska, pochyliła się w niej nad sytuacją krakowskich robotników, których dotknęły skutki Wielkiego Kryzysu. Kurator zbudował paralelę pomiędzy tą historią a współczesnością. Skupił się na opowieści o grupach wykluczenia, które wraz z nabieraniem rozpędu przez polski kapitalizm, zostały na marginesie przemian. Bezdomność, bezrobocie, znikanie dawnych miejsc zakładów, etosu pracy, ale i modne ostatnio kwestie prekaria tu, czyli ludzi zatrudnionych bez stałych umów, albo pojawienie się ruchów anty- i alterglobalistycznych – te wszystkie problemy znajdziemy w pracach 28 współczesnych artystów, których zaproszono na wystawę.

Symbolicznymi liniami granicznymi stały się w tym wypadku dwa nagrania telewizyjne. Pierwsze to słowa Jacka Kuronia, ministra pracy i polityki socjalnej w 1989 roku, opowiadającego o konieczności sprawiedliwego ponoszenia kosztów przejścia z czasów komunizmu do gospodarki wolnorynkowej. Drugie nagranie to rozmowa (raczej telewizyjna kłótnia) Pawła Demirskiego i Michała Żebrowskiego o tym, kto zyskał na zmianach po 1989 roku. Pomiędzy tymi dwoma punktami mieści się m.in. projekt artystyczny Łukasza Surowca, czyli wózki będące efektem wymiany: za stare, zdezolowane sprzęty do przewożenia złomu zaproponował bezdomnym z Górnego Śląska nowe wózki. Warunek wymiany był jeden - zgoda na wykonanie portretu bezdomnego. Powstała instalacja o bezdomności, ale i nadziei na poprawę losu.

Anna Molska w filmie Tkacze pozwala bezrobotnym górnikom przemówić słowami dramatu z 1892 roku, a napisanego przez niemieckiego noblistę, Gerharta Hauptmanna. Utwór opowiadał o XIX-wiecznym powstaniu tkaczy w Górach Sowich. Film stawia ważne pytania o znaczenie lewicowych postulatów wczoraj i dziś, zmiany społeczne i ich koszty.

Z kolei Marcin Maciejowski pyta w swoim obrazie o codzienności polskich rodzin pyta Jak tu teraz żyć?. Billboardowa praca utrzymana w czerni i bieli nie jest reklamą, lecz próbą zwrócenia uwagi na sytuację, w jakiej znajdują się Polacy A.D. 2000.

Poszczególne dzieła nieraz tak znanych artystów jak Paweł Althamer, Grzegorz Klaman, Andrzej Tobis, Krzysztof Wodiczko czy Julita Wójcik, wchodzą ze sobą w rozmaite dialogi, a całość spina bardzo efektowna aranżacja Łukasza Błażejewskiego. Scenografia wystawy daje poczucie niedokończonego remontu, przysłowiowej polskiej prowizorki, a może demolki?

Jakby w kontrze do tego pokazu stoją projekty, które już oglądać można nieopodal, na pl. Centralnym. To prace ściśle związane z nowohuckim kontekstem. Pierwszą jest Fontanna Przyszłości Małgorzaty i Bartosza Szydłowskich, rzecz zabawna, choć dotykająca ważnych problemów. To miniaturowa statua Lenina, wzorowana na pomniku, który dawniej stał w Nowej Hucie. Ale dziś wygląda inaczej: pomniejszony wódz rewolucji w zielonym kolorze już nie dominuje, i sika wodą niczym słynna brukselska rzeźba chłopca Manneken Pis. Ale pod warstwą żartu wizualnego kryje się ważne pytanie nie tylko o przeszłość dzielnicy, ale i o funkcję pl. Centralnego jako miejsca spędzania czasu. Od dawna dyskutuje się m.in. o możliwości stworzenia w tym miejscu fontanny. Grupy niedzielnych spacerowiczów robiących sobie zdjęcia chyba są dowodem na to, że projekt spełnił swoje zadanie.

Drugą pracą, którą zobaczymy przy pl. Centralnym, jest napis Chwała ludziom Nowej Huty. Projekt Sashy Kurmaza to po prostu klomby kwiatowe ułożone w słowa. Dawniej był to modny sposób ukwiecania przestrzeni miejskiej, dziś już jest relikt przeszłości, znany choćby z pocztówek z miejscowości uzdrowiskowych czy właśnie z Nowej Huty, miasta planowanego jako wzorcowy, żywy pomnik minionego ustroju.

A co nas jeszcze czeka? M.in. już jutro, o godz. 21, dzięki Paulinie Ołowskiej i kuratorowi Wojciechowi Szymańskiemu znów rozbłyśnie od lat niedziałający neon Markiza, znajdujący się przy pl. Centralnym, kiedyś reklamujący mieszczącą się w tym miejscu cukiernię o tej samej nazwie.