27.06.2010
Spektakularny finał 2. ArtBoom Tauron Festivalu
Dziś przed południem nad płytą Rynku Głównego w Krakowie pojawił się samolot – odlschoolowy dwupłatowiec. Leciał wyjątkowo nisko, na wysokości jakiś 100-200 metrów. Głowy przechodniów, mieszkańców i turystów zwróciły się w jego kierunku. Po jednym kołowaniu wokół Rynku z samolotu wypadła chmura białych kartek, wyglądających niczym stado białych ptaków. Powoli opadając na ziemię, w pełnym słońcu kartki mieniły się jak najczystsze srebro. Samolot przez kilkanaście minut kołował nad płytą rynku, wyrzucając kolejne porcje białego ładunku. A były nimi Listy do brata – projekt Grzegorza Drozda. Przez wiele miesięcy artysta nawiązywał kontakt z więźniami i więźniarkami zakładów karnych w Polsce. Zaprosił ich do uczestnictwa we wspólnym działaniu – do napisania listów. I to właśnie ta niecodzienna korespondencja została w tak niecodzienny sposób „rozesłana”.
Koncepcja artysty oparta została na próbie stworzenia specjalnego kanału komunikacyjnego miedzy osobami osadzonymi w placówkach penitencjarnych i ludźmi żyjącymi w społeczeństwie po za ich murami, których powszechnie określa się mianem „wolnych”. Impuls dany przez Drozda, stał się okazją do przekazania prywatnych, bolesnych, czasem bardzo intymnych treści. Dramatycznie utrudniony, czy wręcz niechciany, z powodu odbywania wyroku, kontakt z rodziną i bliskimi, staje się dla ludzi izolowanych ogromną tragedią. Na kilkanaście minut ludzie całkowicie poświęcili się temu wyjątkowemu spektaklowi. W momencie, gdy listy opadły na ziemię, z ciekawością zaczęli je podnosić, czytać, komentować. Niektórzy sądzili, że być może jest to działanie jakiejś fundacji zajmującej się wsparciem osób osadzonych, inni wzruszali się intymną treścią tych wyznań. Ktoś krzyknął Patrz, to jest napisane do nas!
Wśród listów pojawiły się wiersze, rysunki, rozważania, wyznania, przeprosiny. „Jesteśmy tacy sami. Kochamy, płaczemy, tęsknimy, żyjemy. Jesteśmy wami. Bez wstydu, ale z żalem” – mówi treść jednego z nich. „Życie opiera się na cierpliwości, a zniechęcenia to tchórzostwo. Ludzie, którzy mówią, że tracą wiarę, tak naprawdę nigdy jej nie mieli” – taki przekaz to kolejny list. Jednym z wielu poruszających wyznań było stwierdzenie, że „życie nie jest darem, lecz karą, w której walczymy codziennie o przetrwanie”, ale także prośba w formie wiersza Wybaczcie
„Mam powód do smutku,
smutku wielkiego
szczerego żalu
żalu prawdziwego,
Wściekłość na siebie winnego,
żałuję wszystkiego
wszystkiego złego,
O wybaczenie proszę,
proszę o wiele
Wybaczcie mi
Wybaczcie mi
– przyjaciele - obywatele”
Po tym jak samolot wyrzucił swój cenny ładunek spektakl trwał dalej. Niektóre z listów spadły na dachy kamienic i dopiero po chwili zwiał je wiatr. Możemy liczyć, że tak będzie się jeszcze działo przez kilka najbliższych dni, podczas których odkryjemy nowe komunikaty. Projekt Grzegorza Drozda opiera się na dialogu pomiędzy publicznym a prywatnym i intymnym, a także sytuuje się na granicy pomiędzy tym, co zamknięte (zakład karny) a tym, co otwarte (przestrzeń powietrzna Krakowa).





