18.06.2010
Widz przynosi sam siebie
Spotkanie z Mirosławem Bałką prowadzone przez Dorotę Jarecką w Gazeta Cafe przyciągnęło tłumy, które z trudem pomieściła sala kawiarni. Artysta opowiedział nam o swoich ostatnich, zagranicznych wystawach. Rozpoczął od najnowszego projektu Wir sehen Dich, który zrealizował w Kunsthalle w Karlsruhe. Wstępem do opowieści o wystawie był film umieszczony na portalu YouTube - swoisty komentarz i rodzaj wizualnej dokumentacji wystawy. Bałka dostał do swojej dyspozycji kilka sal, łącznie ok. 100 metrów kwadratowych, w których prezentowane są, na co dzień perły niemieckiego średniowiecznego malarstwa jak np. Mistrza Pasji z Karlsruhe. W ich kontekście zbudował klatkę w formie korytarza, który jest często powracającym w jego twórczości motywem. Korytarz z krat prowadzi poprzez przestrzenie wystawiennicze Kunsthalle. Widz może wyjść z korytarza i podejść bezpośrednio do obrazów, ale może też podążać za narracją artysty zmagając się z dźwiękiem umieszczonych w kracie wentylatorów i generowanymi przez nie strumieniami powietrza.
W dziele sztuki interesuje mnie nie tylko strona wizualna – mówił Bałka - naprowadzam widza na doświadczenie. Życie jest rodzajem korytarza, zawsze oglądamy tylko jego fragmenty – kontynuował artysta - przez wprowadzony przeze mnie element kraty, mamy większą świadomość owej fragmentaryzacji.
Podczas spotkania, często pojawiał się motyw doświadczania sztuki, także w kontekście realizacji How it is w słynnej Turbine Hall w londyńskim Tate Modern, gdzie Bałka miał okazję zaprezentować swoją realizację, jako pierwszy Polak. Ta praca i to miejsce wciągnęły mnie – opowiadał artysta – Nie spodziewałem się, że londyńska wystawa będzie kosztować mnie tyle energii. Zapytany przez Dorotę Jarecką o recepcję tego projektu przyznał, że powstało wiele tekstów na jej temat i wszystkie były entuzjastyczne, choć niektóre napisane na granicy zrozumienia. Pracę, jak słusznie zauważyła Jarecka, zdominował temat traumy historycznej, a wątki takie jak stworzenie galerii w galerii i wzięcia w nawias przebywania i obcowania widza z muzeum i sztuką zostały odsunięte na drugi tor.
Widz przynosi sam siebie – mówił Bałka, zwracając uwagę, na wielość indywidualnych interpretacji, jakie możliwe są w związki z odmiennymi odczuciami, poglądami, fascynacjami i wiedzą widzów. Artysta wspominał też o ciekawym odczytaniu tej pracy przez Zbigniewa Baumana, który w katalogu wystawy pisał o tym, że w ciemności How it is widzowie mają szansę „połączyć się”, zjednoczyć.
Mirosław Bałka i Dorota Jarecka rozmawiali także o zeszłorocznej realizacji artysty – rzeźbie Auschwitzwieliczka. Poruszyli wątek projekcji świetlnej, która poprzez wycięty w suficie napis pojawia się i znika, a także wygląda zupełnie inaczej w trakcie różnych pór roku, dnia i godziny. Wiktor Zin, ulubiony artysta mojego taty, mieszkał kiedyś w domku ponad pl. Niepodległości. Bardzo żałuję, że nie mógł zobaczyć mojej rzeźby z tej perspektywy – przyznał Bałka. Komentując przeniesienie pracy Auschwitzwieliczka w przyszłości w okolice dworca PKP na Zabłociu, artysta zwrócił uwagę, że lokalni mieszkańcy zdążyli przyzwyczaić się do tej realizacji, w nowym miejscu rzeźba zaistnieje w szerszym kontekście, a motyw kompresji dwóch miejsc traktowanych powierzchownie jako atrakcja turystyczna; Wieliczki i Auschwitz, zostanie mocniej uwypuklony.
To tylko kilka najważniejszych wątków poruszonych podczas spotkania. Rozmowa toczyła się także wokół tradycji polskich pomników, oddechu w sztuce, a także problemu z jej wartościowaniem i ocenianiem. Na koniec prowadząca i artysta dostali gromkie brawa.






